Parę dni temu na onecie, natknęłam się na ten artykuł: http://ciekawe.onet.pl/fototematy/unijne-absurdy,5637727,16569222,galeria-maly.html . No, właściwie to galerię. Autor podaje różne ciekawostki na temat unijnego prawa, aby ukazać, jak oderwani od rzeczywistości są unijny urzędnicy i jak wielki jest to świat absurdu. Ludzie czytają i przyklaskują, przekazują sobie dziwactwa "tych tam z Brukseli" przy piwie ze znajomymi, gdy temat zejdzie na politykę(a Polakom zejdzie zawsze) i zastanawiają się,dokąd zmierza świat.
Szkoda tylko, że artykuł napisany jest w sposób, który wyjaśnia niewiele(chociaż część tak,więc akurat szacunek, że nie samo naśmiewanie się) lub wyjaśnia w sposób pobieżny, mało usprawiedliwiający te "rewelaje"..
W ramach ostatniego gwizdka przed wyborami, postanowiłam się rozprawić z unijnymi absurdami sama!
Cynamon
Rzeczywiście wniosek wpłynął, ale co z tego? To, że ktoś napisał wniosek,bo ma do tego prawo i Parlament Europejski ma obowiązek go rozpatrzyć, to jeszcze nie znaczy, że naprawdę możemy szykować się na zakaz cynamonu. Raczej jest to mało prawdopodobne. Miałam okazję kiedyś przyglądać się i analizować takie wnioski do PE(a właściwie taką streszczoną tabelę, zawsze coś). Ludzie piszą tak absurdalne petycje do PE,że połowa z nich wydawała mi się głupim żartem. Nie były. Wszystkie trzeba wg reguł rozpatrzyć i odpowiedzieć na nie. Przykładów podawać nie będę, jednak możecie być pewni, że jak dawniej ludzie chodzili ze skargami do księdza, wójta czy innych "figur", albo ponarzekali sobie w zamkniętym gronie, tak teraz biją prosto do PE.
Marmolada
Marmolada to tylko z cytrusów, reszta to dżemy,śliwkowe to powidła(z tym akurat zgodzę się), Austriacy sobie wywalczyli "marmeladę". W angielskim, już od XVII wieku,jeśli "marmalade" to tylko z cytrusów. Pod ich wpływem przeszło to do ustawy. Zresztą więcej macie tutaj...http://en.wikipedia.org/wiki/Marmalade
Marchewka
No to już w ogóle przeszło do legendy. Marchewka to owoc! To nawet w artykule zostało wyjaśnione i jest logicznym działaniem. Z czym Wam się kojarzy dżem? No z owocami. I tak jest w dyrektywie unijnej, że dżem to z owoców. Problem tylko w tym, że Portugalczycy robią dżem z marchewki. Żeby mogli sprzedawać je na terenie Unii, trzeba było jakoś wpisać,że ten marchewkowy dżem też jest ok- inaczej nie spełniałby standardów. No to zamiast tworzyć nowy dokument o dżemie marchewkowym, albo pisać ciągle "z owoców lub marchewki", w przepisach podciągnęli marchewkę pod owoc, żeby prawnie nie było problemu. I to wcale nie tak, że Bruksela to jakiś kosmos, gdzie ludzie na co dzień wrzucają marchewkę do sałatki owocowej i nie widzą w tym nic dziwnego. Chodziło o handel i ułatwienie w przepisach.
Krzywizna bananów i bodajże ogórków
Jak wiadomo, handel w Unii nie odbywa się tylko wewnątrz, ale handlujemy też na linii Unia- reszta świata. Żeby nie zalewał nas lewy towar i aby lepiej skoordynować wymogi i standardy, urzędnicy próbowali określić te parametry. Wiadomo, brzmi to dziwacznie, poza tym i tak wycofano się z przepisu. Jednak czy naprawdę było to tak głupie? Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w hm...akademiku! I na zmianę kupujecie pomidory dla wszystkich z piętra. I nagle jedna osoba kupuje tru ekologiczne pomidorki, duże rumiane, płaci za nie sporo pieniędzy, następna przy swojej kolejce kupuje małe i pogniecione, kolejna zielone i jakąś dziwną odmianę. Dobry układ? A nie lepiej się umówić: słuchajcie, kupujemy pomidory średniej wielkości, czerwone, nie drożej niż x zł/kg. Mniej lub bardziej takie wszystkim smakują, sprawiedliwy podział kosztów i wiecie,czego się spodziewać. Wspólny rynek to trudne przedsięwzięcie, żeby miał sens, musimy mieć przecież jakiś wspólny standard.
Wędliny i kiełbasy
Sama byłam zaniepokojona regulacjami w sprawie wędzenia kiełbas i wędlin. Mój tata w domowych warunkach robi fantastyczne wyroby, nieporównywalnie lepsze i zdrowsze od tych sklepowych. Na szczęście chodziło tylko o wyznaczenie dopuszczalnego limitu szkodliwych substancji, więc właściwie wszystko pozostaje bez zmian. To po co dalej analizować?
Ślimak też ryba
Analogicznie do marchewki. Ślimak w procesie obróbki, przechowywania traktowany jest właściwie jak ryba. To po co tworzyć nową dyrektywę o ślimakach, zamiast podciągnąć go pod rybę? Ktoś tu chyba narzekał, że UE to nadmiar biurokracji...
Świnia też człowiek
Nie człowiek, a myślące i czujące zwierzę. Ja wiem, że te zabawki brzmią śmiesznie, ale to przypomina trochę sceny z nieśmiertelnego "Galimatias czyli kogiel-mogel 2", gdzie ludzie na wsi pierwszy raz widzą pudla na oczy, zastanawiają się czemu nie jest przy budzie i jak można psa karmić dobrym mięsem. Teraz już nikt się nie śmieje z robienia psom i kotom królewskich warunków, a świnie bawią nadal. Problem tylko w tym, że świnia ma umysł 3-letniego dziecka- nie jest głupim, brudnym zwierzęciem, służącym tylko na kotlety, jak wszyscy myślą. Z nudów zwierzaki gryzą się między sobą. Co za problem z tymi zabawkami? 3-latek też jest zbyt głupi na zabawki?
Samogaszące się papierosy
Naprawdę uznaje ktoś to za absurd? Coś co ma służyć bezpieczeństwu? W USA, Kanadzie a nawet Finlandii, czy podobno części Irlandii to już od dawna norma. Nie ma ryzyka, że ktoś uśnie z papierosem w ustach i podpali się(jestem pewna, że każdy z Was słyszał o chociaż jednym takim przypadku)- podobno ok. 2 tys. osób rocznie w Europie, ginie taką śmiercią. Niestety pomysł jakoś umarł śmiercią naturalną, a szkoda, bo mogłoby to mieć pozytywne skutki.
