Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogłoszenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogłoszenia. Pokaż wszystkie posty

26.05.2014

Mała wydajność umysłu



Napisałam,co miałam napisać. Nie czuję jednak zbyt wielkiej radości, czy ulgi. Na razie jestem wypluta, przemęczona i nie mam siły wyprodukować więcej, niż kilka zdań.
Wrzucam piosenkę, która ostatnio za mną chodzi. Podobno eurowizyjna. Nie wiem, nie oglądałam.

Jak ochłonę, to mam już pomysły na kilka postów :)

10.05.2014

Masz głos, masz wybór!

Jako osoba już trochę związana z europejskim światkiem, a w przyszłości mam nadzieję, że w jeszcze większym stopniu, nie mogę powstrzymać się od apelu...

GŁOSUJCIE 25 MAJA!

Mamy bardzo niską frekwencję w wyborach do Europarlamentu, właściwie jedną z najniższych w Europie. Wstyd, bo nasze państwo może odgrywać naprawdę dużą rolę w Unii i powoli do tego zmierza. Jesteśmy jednym z największych krajów w UE, możemy wysłać 51 posłów(6. miejsce w EU, najwięcej mają nasi zachodni sąsiedzi)- nie pozwólmy, żeby trafili tam przypadkowi ludzie, którzy poza kwotą, jaką mają dostać, nie mają zielonego pojęcia o polityce i sprawach europejskich.

Pewnie część z Was powie, że dobrych kandydatów nie ma, wszyscy tacy sami i nie chcecie ręki dokładać do tego procederu. Ok. Tylko bez Waszych głosów, posłowie i tak zostaną wysłani. Którzy? Pewnie właśnie te najbardziej rozpoznawalne twarze z tv, niekoniecznie najbardziej kompetentne. A mogę Was zapewnić, że są tacy, na których naprawdę warto oddać głos(obserwowane zakulisowo ;).Gdzie możecie sprawdzić, kto jest Wam najbliższy światopoglądowo?


Testy wypełnia się szybko(ten z EUvox dłużej, ale część pytań można pominąć ;P), a nie wierzę, że nie lubicie czasem takich testów,czy quizów rozwiązywać.

Jeżeli ktoś ma ochotę pójść, ale dalej nie wie co, gdzie, jak i kiedy to wszystko macie tutaj:
Fantastyczna inicjatywa Fundacji im.Batorego, można sprawdzić wszystkie procedury(gdybyście głosowali poza miejscem zameldowania), informacje, gdzie można znaleźć listy kandydatów z Waszego okręgu, wiele argumentów, dlaczego warto głosować i nad czym konkretnie pracuje Parlament Europejski.
http://www.glosuj.org.pl/jak-glosowac-informacje-jak-oddac-wazny-glos/

A oddać głos warto-nie pozwólmy podejmować za siebie decyzji. Nie dajmy sobie wmówić, że Bruksela to gdzieś daleko i na nas nie ma wpływu. Ma wielki- prawodawstwo Unii to coraz większa część naszego porządku prawnego, dzięki temu mamy wolny rynek, będzie od przyszłego roku zniesiony roaming w UE, myślę, że każdy z Was widzi w miejscowości swojego zamieszkania tabliczki, że to, czy tamto powstało z unijnych pieniędzy. Wybierzmy kompetentnych ludzi, którzy będą to wszystko nadzorować. Albo przynajmniej nie narobią wstydu.

Parlament Europejski jest ważny- przede wszystkim ma reprezentować interesy obywateli, nadzoruje Komisję(a to ona ma prawo inicjatywy ustawodawczej i nadzoruje budżet), bardziej może wpływać na to, żeby Polakom(oficjalnie partie w PE nie są podzielone na kraje, tylko poglądami,więc posłowie są pomieszani narodowościowo, ale jak wiadomo, każdy ciągnie do siebie- i właściwie słusznie ;p) działo się lepiej. 

Jak wybierać kandydata?
A tego to już Wam nie podpowiem. Zgodnie z własnymi poglądami i sumieniem. Moim zdaniem warto jednak sprawdzić, czym taka osoba do tej pory zajmowała się i o co chce walczyć w PE(np.: bokser mający zamiar walczyć o zakaz aborcji i inne sprawy związane z kobietami, a nie sport, do mnie mało trafia). Ponadto, jeśli już ta osoba była europosłem w tej kadencji, sprawdźcie jak działała w swoim okręgu wyborczym. Powinna mieć tam swoje biuro, otwarte dla lokalnej społeczności. Niektórzy europosłowie robią masę rzeczy za dużą kasę(z własnego budżetu- chociaż przy tak dużym, to nie powinno być moim zdaniem nic dziwnego) dla swoich wyborców. Sprawdźcie czy brał udział w lokalnych wydarzeniach, spotkaniach, wspierał szkoły, organizował konkursy. Czy w biurze działał punkt porad prawnych i z jakim skutkiem. Czy zna języki- to,co jest na sali obrad to tylko cząstka polityki. Większość decyzji i układów, jak kto będzie głosował, dzieje się w kuluarach- posłowie nieznający choćby angielskiego, są od razu wykluczeni, nie dają rady prowadzić rozmów, czy pracować w zespole(wielu Polaków w trakcie pierwszej kadencji niestety..).Ile razy ten poseł zabierał głos w PE. Czy ma na swoim koncie walkę o przeforsowanie jakiejś ustawy, czy tylko grzał stołek w Brukseli(albo nawet nie tam, frekwencja na obradach potrafi być tragiczna, bo niektórym nie chce się fatygować,żeby chociaż sprawiać wrażenie aktywnych).
Tu przykładowo raport Newsweeka o frekwencji. Jak plasuje się Wasz kandydat?

Piękna, majowa niedziela, weźcie na spacer dziecko, psa, chłopaka, żonę i przy okazji zajrzyjcie do lokalu wyborczego. Jesteśmy w Unii już 10 lat, idealnie nie jest, ale warto pokazać, że nie jesteśmy plebsem z unijnych peryferii, tylko bierzemy sprawy we własne ręce!

9.05.2014

Kaszlu, kaszlu...

Jestem chora nieprzerwanie od 11 dni. Samotna, chora, osłabiona, zdechła, wyliniała, spocona i zasmarkana od 11 dni.

Cierpi na tym blog, bo nie mam natchnienia do napisania żadnej twórczej notki, która spełniałaby jakieś standardy UE, BHP i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

B. nie ma, tylko współlokatorzy ratują mnie od tego, żebym nie zgłupiała sama w domu.

Dobrze, że chociaż dużo wolnego było,to mogę głównie leżeć, bo każda wyprawa gdziekolwiek kończy się prawie zasłabnięciem, zlaniem potem i dostaniem ataku kaszlu na ulicy.

Co nie postanowię pójść do lekarza, to budzę się i akurat czuję się lepiej. Więc głupio mi tyłek zawracać, szczególnie, że nie jestem zarejestrowana w żadnej przychodni,więc żeby iść, musiałabym raczej przedstawiać maksymalny obraz bólu, nędzy i rozpaczy. No i bardzo nie chcę dostać antybiotyku. A co niby innego dostanę?

Ładuję w siebie masę leków, herbatę z miodem i czosnek. Uwielbiam czosnek, ale już mam dosyć. Dobrze, że jednak nie ma tego B., bo jakbym go tak pocałowała, to by umarł.

W płucach mi już mniej trzeszczy, to może jest nadzieja, że nie zapalenie płuc. A już przez moment myślałam, jak po krótkiej poprawie po jakimś tygodniu, znowu zaczął się stan podgorączkowy.

Niech się ten miesiąc już skończy. Najgorszy w tym roku.

Przepraszam Was za opuszczanie bloga i żenujący poziom notek, ale cały wysiłek intelektualny kierowałam w dokończenie licencjatu, teraz w CAE, który mam za tydzień i dopiero zaczynam się przygotowywać. A zdolność do tego wysiłku mam teraz ograniczoną. Zajebiście. Jak nie zdam, 590 zł w błoto. Ale zdam, choćbym miała wyjść z egzaminu i umrzeć. Tak mi dopomóżcie bogowie.

26.04.2014

Gdy gorzej już być nie może...

Bardzo wszystkich przepraszam za moją nieobecność tutaj. Postaram się wyjaśnić, jakie to "okoliczności fauny, i być może flory"(że tak zacytuję "Baśń o Ludziach Stąd") spowodowały, że nie dawałam znaku życia i pojawiły się domysły, że może tych świąt z B. jednak nie przeżyłam.

1. Święta święta.. Nie było kiedy napisać nowego posta, bo cały czas przed świętami coś się sprzątało, lub gotowało, albo obie rzeczy na raz, a w ich trakcie, cały czas spędzałam z B. i rodziną, więc zebranie myśli i naskrobanie tu czegoś, odpadało.

2. I po świętach... A tu już dramat. Po pierwsze trochę pokłóciłam się z B.(ale szybko nam przeszło. no,może nie do końca), ale gdy tylko pomyślałam, że już gorzej być nie może, bo ta kłótnia, bo moje egzaminy, goniące terminy, problemy zdrowotne moje i najbliższych, załatwianie przed balem, egzaminy B. które trochę olewa, problemy z kasą, to okazało się, że los jednak roześmiał mi się w twarz.
Na kompa wdarł się wirus, taki na którego recepty jeszcze większej nie ma(bo stosunkowo nowy), który nie usuwa, a koduje wszyskie pliki z office, dokumenty, zdjęcia, piosenki, filmy. W necie są pierwsze nieśmiałe próby rozkodowania, ale nikt jeszcze nie opracował, jak odzyskać wszystko. Poszły mi oba dyski, zainfekowany był dropbox. Rezultat? Straciłam dużą część mojej arcyważnej pracy, a terminy gonią. Myślałam, że na dropbox jest bezpieczna. Nigdzie indziej żadnej kopii. Po prostu tyle tygodni zbierania materiałów i pisania w pizdu. No i był dramat. Wypłakałam i wylamentowałam się chyba za najbliższe 20 lat, czułam się strasznie bezsilna. Drugi dzień świąt wyjęty z życiorysu, to samo wtorek. Rodzice odwieźli mnie po świętach, bo nie nadawałam się psychicznie na żadne większe podróże, pociągi. Taka apatia i zastanawianie się, co ja teraz zrobię? Wiem,może pomyślicie, że przesada, ale wyobraźcie sobie że tworzycie coś dniami i nocami, a nagle gdy w swojej pracy trzeba iść dalej, zostajecie z niczym. No i ten $%#^^$#& dropbox. Niby taka gwarancja, że co by się nie działo z kompuerem to wrzucać tam kopie, bo będą bezpieczne. Wracam jednak do starej metody wysyłania sobie na maila i pendrive. Tak jak ludzie po kryzysie w latach 30. gdy ich oszczędności w "bezpiecznych" bankach zniknęły z dnia na dzień, znowu trzymali pieniądze w pościeli.

Na szczęście po zmaganiach dwóch informatyków, z których pierwszy się poddał po kilku godzinach, stał się cud. Ten drugi odzyskał ten jeden najważniejszy plik- co prawda w takiej wersji "notatnikowej", z wyciętymi wszystkimi literami, gdzie był znak polski i bez ani jednego przypisu, ale odzyskał. Znowu siedziałam i płakałam, ale tym razem ze szczęścia. Bo litery czy przypisy, to ze 2-3 dni roboty. A nie zaczynanie od początku. Geniusz, po prostu geniusz. Reszta komputera do sformatowania, poszło wszystko, na szczęście udało się uratować zdjęcia. Ich strata też byłaby przykra, bo to tyle wspomnień...

Po tym całym koszmarze, była nauka na kolokwium, później jej odsypianie, później przed imprezowe bieganie i szykowanie(ale o tym jeszcze będzie post :) ).

Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i obiecuję post i o balu i o tych świętach i jednak powrót do zasady, że jeden post dziennie-no, może co dwa dni ;).

Pozdrawiam i cudownie było powrócić do czytania Waszych blogów!

19.04.2014

Życzenia

Z okazji Świąt, życzę Wam wszystkiego dobrego, zielonego, miłego i (jak to zawsze życzyła moja koleżanka) zajączka mokrego w okolicach jajek :)


Życzcie mi, aby cała moja rodzina i B. przeżyli wspólne święta.

14.04.2014

Kolejne 7 dni...

Autor: Giuliamar Źródło: Pixabay.com Licencja: CC0

Ten tydzień był mniej więcej taki, jak na zdjęciu powyżej. Szaro, smutno, mokro i ponuro. Mam za dużo rzeczy do zrobienia i zaczynam powoli nie wyrabiać. Z B. też nie najlepiej, pewnie kryzys będzie przez najbliższy miesiąc(i oby później się nie pogłębił).

Co udało mi się zrobić z tego: http://nie-umiem-pisac.blogspot.com/2014/04/podsumowanie-tygodnia.html ?
Na 7 małych 6 punktów- nic nie ruszyłam z pisaniem, staram się nawet o tym nie myśleć,bo ze stresu już mnie wszystko boli...
Na 6 dużych mniej więcej 4 punkty. Dyskusji z B. nie przeradzam w kłótnie, ale kłócimy się o wszystko inne. A propos diety, to zaczęłam podjadać cukierki jak mi źle i muszę coś z tym zrobić. Paznokcie długo się trzymały, ale już dzisiaj poobdzierane(postaram się wieczorem je ogarnąć). No i nie żyję wg zasady "just wave and smile". Żyję wg zasady "dajcie mi umrzeć w spokoju".

Co na ten tydzień?

Małe:
1. Dalej angielski(z tym, że będę pisać już nawet się nie oszukuję)
2. Prezentacja
3. Dotrzeć na święta do domu
4. Kupić coś drobnego rodzicom
5. Upiec chlebek do domu
6. Posprzątać zanim wyjadę
7. Rozejrzeć się za sukienką na bal
8. Ogarnąć jutro grilla

Większe:
1. Zaufać bardziej B. w pewnych kwestiach. Może coś zrozumiał.
2. Trzymać się diety do świąt chociaż
3. Nie panikować, bo to nie odgoni żadnych terminów


Znacie jakieś fajne strony z fryzurami? Albo macie pomysły jak fryzurę typu bob przekształcić w jakąś bardziej wieczorową wersję?
EDIT:
Nie żebym miała jej twarz(niestety), ale wie któraś z Was(albo jakaś koleżanka, siostra, mama fryzjerka) jak coś takiego osiągnąć? że zaczesać na bok i podkręcić to wiem, ale
-czym najlepiej kręcic? wałki? papiloty? lokówka? prostownica?
- jak stworzyć taki efekt nad czołem, tak ułożyć włosy, żeby tworzył się taki "dołeczek"? ;)

Zdecydowanie chcę być facetem. B. wyciągnie garnitur z szafy, ogoli się, wypastuje buty i ma kilka stówek w portfelu więcej i nie tak zszargane nerwy jak ja ;p.

8.04.2014

Całuśnie



Kto ma mnie dzisiaj w dupę pocałować?

1. TA osoba
2. mizogini
3. koleś uprzykrzający życie B. w pracy
4. tępe dzidy
5. mój brak sukienki na bal
6. mój portfel
7. zakwas do chleba, którego zapomniałam rano dokarmić i wieczorem nic nie upiekę
8. oklapnięte włosy
9. bałagan
10. odrapane paznokcie u stóp. Nie pomaluję Was, dopóki mi się nie zachce!
11. obiad
12. samotny wieczór. Pewnie i tak się nie pouczę...
13. słońce
14. gwiazda betlejemska
15. łzy
16. nadmiar obowiązków
17.święta wielkanocne
18. politycy
19. dziennikarze
20. ludzie na przystankach tarasujący chodnik
21. deszcz
22. weltschmerz

4.04.2014

Szatańska statystyka



Z racji bycia miłośniczką tzw. ciężkiej muzyki i bywania chodzącym mhrokiem i zuem w czasach bycia "naście"(ale się staro poczułam), to nie mogłam wczoraj na to nie zwrócić uwagi.

TA- DAAAM!

Co prawda to nie takie spektakularne konszachty z diabłem, jak tutaj: http://www.usta-usta.eu/2014/03/specjalne-zdjecie.html  ale wierzę, że z czasem i u mnie przyjdzie taki moment. Na razie skromniutko do przodu.

Tak więc bardzo Wam dziękuję, bo to Wasza zasługa i zachęcam do odwiedzania jeszcze częściej ;)